Dzień dobry! Nazywam się Tomasz Działyński.

Noszę z dumą piękne nazwisko związane od stuleci z Wielkopolską, dopisując do jego historii kolejne rozdziały. Czas płynie szybko. Nie wiemy, kiedy licznik bić przestanie. W niewielkim stopniu jest to od nas zależne. Ale możemy po sobie coś dobrego pozostawić dla bliskich, przyjaciół i rodzinnego miasta. I to nie tylko trochę zdjęć, wspomnień czy nagrań, które nie zostaną zatarte w pamięci. To między innymi dlatego powstała ta strona.

O mnie

Czy jestem pracowitym pracusiem? Nie jestem. Jak większość męskiej populacji zawsze wolałem wypoczywać niż pracować. Ale jestem obowiązkowy. Nie zdarza mi nawalić, nie wywiązać się albo wywiązać z przyjętego zadania po terminie. W biznesie, a szczególnie w pracy prawnika, to cecha kluczowa. Sądy zawsze odrzucają złożone z opóźnieniem pisma procesowe.

Przez całe moje zawodowe życie udawało mi się godzić obowiązki zawodowe i biznesowe z życiem prywatnym. Najbliższa rodzina i moje pasje zawsze jednak miały pierwszeństwo.

Czy może być coś piękniejszego niż uczucie wolności, jakie odczuwasz płynąc w pogodny, słoneczny dzień pod pełnymi żaglami środkiem jeziora? Jeszcze chwila i zza trzciny wyłonią się Krzyże, żeglarska wieś na szlaku Wielkich Mazurskich Jezior. To moje ulubione zakątki. Puszcza Piska, gęsta od wyniosłych sosen, niekończących się leśnych dróg i maleńkich, dzikich przystani, do których mogą zacumować nie więcej niż dwie łódki. Z rufy wychodzisz wprost na pomost. Dwa kroki dalej zaczyna się łąka, a dalej ściana lasu. Nigdzie też nie ma takiej przestrzeni jak na jeziorze. Szczególne miejsce w pamięci zajmują nocne fascynacje rozgwieżdżonym niebem. Wystarczy unieść głowę, by bez trudu odnaleźć Wielką niedźwiedzicę, Oriona czy Kasjopeę.

Zapraszam na mojego bloga

Social Media

Przewiń do góry